AKTUALNOŚCI:

To już XV

2011-10-20 22:26:05


9 listopada odbędzie się promocja XV numeru „Almanachu Kęckiego”, w związku z tym polecamy przegląd zawartości nowego rocznika.
W słowie wstępnym redaktora naczelnego Zbigniewa Matejko czytamy, że nowy rocznik „Nie odbiega (…) tematyką od poprzednich, dotykając spraw istotnych dla tożsamości lokalnej: historii, miejsc i ludzkich losów”. Podążając od najdalszej przeszłości znajdziemy w nim artykuł ks. Infułata Władysława Gasidły, który pochylił się nad skrypturystyczną działalności Mistrza Jana z Kęt. Okazuje się, że w działalności naszego świętego można odkrywać wciąż nowe wątki. „Działalność skrypturystyczna naszego Patrona nie należała do jego obowiązków jako uczonego. Był po prostu miłośnikiem książek, które otrzymywał w darze od swoich kolegów z Uczelni. Jednak (…) pokaźny zbiór pisanych ręcznie kodeksów zgromadził dzięki swej żmudnej, systematycznej pracy skrupturystycznej”. (str. 10)

Na pewno wzbudzi zainteresowanie, nie tylko historyków kartografii, artykuł Tadeusza Olszowskiego poświęcony mapie Księstwa Oświęcimskiego i Zatorskiego, którą opracował Stanisław Porębski. „Na opracowanej przez niego i wydanej w 1563 r. w Wenecji mapie zobaczyć możemy nasze rodzinne tereny, miasta i wioski okoliczne z maleńkimi widokami miast: Oświęcimia, Zatora, Kęt i Wadowic, które mimo iż są zapewne wyobrażeniami fantastycznymi, są pierwszymi drukowanymi widokami miast księstwa”. (str. 48)
Z Przemysławem Stanko zajrzymy do Tajnego Archiwum Watykańskiego. Poznamy kolejne dokumenty dotyczące Kęt i kęczan (jest to kontynuacja publikacji z XIII „Almanachu”). „W zasobie Tajnego Archiwum Watykańskiego znajduje się bardzo dużo materiałów archiwalnych z okresu nowożytnego. Również i w tej części można odszukać dokumenty dotyczące Kęt. Znajdują się one przede wszystkim w zespole akt beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych osób wyniesionych na ołtarze, w tym w fascykułach dotyczących procesu beatyfikacyjnego św. Jana z Kęt”. (str. 23)
Andrzej Małysa zebrał informacje o „wizytach” w naszym mieście różnych wojsk, ze szczególnym uwzględnieniem pobytu korpusu ks. Józefa Poniatowskiego. W tekście m. in. znajduje się zdjęcie zabytkowej kolumny na Kęckich Górach Południowych, która jest miejscem spoczynku żołnierzy napoleońskich zmarłych w wyniku trudów kampanii w 1912 r.
Dzieje Apteki „Pod Aniołem” od czasów najdawniejszych (początek lat dwudziestych XIX wieku) i związanych z nią ludzi zebrał, udokumentował i bardzo interesująco opisał Grzegorz Sokalski. Warto prześledzić wraz z autorem, jak ważne miejsce w codziennym życiu zajmowała Apteka i jak zmieniali się jej właściciele na przestrzeni wielu lat.
Anna Chowaniak przygotowała kolejny materiał związany z dziejami oświaty w latach 1939–1945. „Zbierane wspomnienia przywołują obraz ludzkiego życia w małej miejscowości, biegnącego jakby obok wielkich wojennych wydarzeń, a jednak zależnego od nich w każdym momencie. Życia pełnego trosk związanych głównie z bytowaniem bliskich i obaw o przetrwanie”. Żadne szykany okupanta nie zabiły u większości „myślenia o wolności ojczyzny, do której trzeba przygotować dzieci i młodzież. To wizerunek niezłomności człowieka i autentyczny fragment życia w naszym mieście z okresu wojny”. (str. 52)
Wspomniana Anna Chowaniak przybliżyła również sylwetkę ostatniego nauczyciela tajnego nauczania Karola Mitoraja, który podzielił się w „Almanachu” swoimi przeżyciami z lat okupacji hitlerowskiej. Barwną opowieść Karola Mitoraja wyrytą w pamięci, przedstawioną z dystansem, czyta się jednym tchem. „Na całe moje życie patrzę teraz z perspektywy 91 lat. Rok 1939 i okupacja układają się już w mojej świadomości jako ciąg oderwanych luźnych zdarzeń, ważnych i całkiem błahych, które jednak w dziwnie trwały sposób wryły się w moją pamięć. Te oderwane obrazy żyją jakby swoim życiem (…), trwają, wydają się jakby wyraźniejsze (…), zmuszając do ich utrwalenia”. (str. 64)
Niezwykle intrygująca jest historia dzwonu Michał, którą przedstawił Zbigniew Matejko. Dzwon wywieziony przez Niemców nie został przetopiony ze względu na walory artystyczne i teraz Michał gdzieś dzwoni. „Michał, największy spośród kęckich dzwonów, zarekwirowanych przez Niemców w czerwcu 1942 r., przetrwał zawieruchę wojenną. Taką odpowiedź otrzymało Towarzystwo Miłośników Kęt z Archiwum Dzwonów w Norymberdze”. (str. 92) Co dalej? Czy starania rozpoczęte przez Towarzystwo Miłośników Kęt zakończą się sukcesem? Czas pokaże.
Dorota Jędruch przybliża sylwetkę Aleksandra Kłosińskiego, kolekcjonera, twórcy prywatnego kiedyś muzeum, którego zbiory przekazane miastu stały się zalążkiem obecnego Muzeum. Natomiast, jak mógł wyglądać regionalny strój Kęt i okolic, tego dowiemy się z artykułu Alicji Skrudlik-Pilch. „Strój jest ważnym dorobkiem pokoleń, przekazywanym w całości lub w części pokoleniom następnym i jako taki musi być rejestrowany i interpretowany w kontekście innych zobiektywizowanych elementów kultury”. (str. 127)
Zbigniew Matejko rekomenduje natomiast niezwykłą książkę „Kęty na dawnych pocztówkach”, która w sposób wyjątkowy pokazuje ludzi, miejsca, atmosferę miasta sprzed lat. Zbiór 152 pocztówek od 1898 r. do czasów II wojny światowej, zamieszczony w tej książce, wart jest każdych pieniędzy. Ten sam autor prześledził historię dwóch dekad miesięcznika „Kęczanin” i przedstawił historię jego niełatwych początków oraz jego twórców.
Marek Nycz przyzwyczaił nas do barwnych opowieści. Jego wyjątkowe pióro porusza wyobraźnię. Tym razem przemieszczamy się wraz z nim na i przez Kęckie Góry. „Od kilku lat na łamach „Almanachu Kęckiego” zapraszam Czytelników na spacery po naszym mieście. Byliśmy razem w Rynku i jego bliskich okolicach na nowych osiedlach, potem przespacerowaliśmy się po ulicy Sobieskiego aż po Sołę i gościliśmy na Podlesiu. W ostatnim numerze „przemierzyliśmy” wspólnie ulicę Kościuszki i zakończyliśmy tamtą peregrynację pełną wspomnień i historii gdzieś w okolicach Austerii, Krzypopy i Alei Wojska Polskiego. Czas wrócić w to miejsce, aby pójść nieco dalej. Przed nami Kęckie Góry”. (str. 135)
Dzięki Markowi Nyczowi możemy się też przenieść do kina „Hejnał”, czyli czasów dzieciństwa i młodości wielu kęczan. „Do kina chodziło się przez całe dzieciństwo i młodość. Ale powiedzieć „chodziliśmy”, to za mało, bo to był bardziej skomplikowany rytuał. Tak jak my chodziliśmy do kina, można chodzić jeszcze tylko do kościoła”. (str. 149)
Alina Nowak przybliża czytelnikom sylwetkę Andrzeja Pietrzyka w szkicu „Nie zdążył nabrać pewności”. „Co „mówią” o życiu i pracy Andrzeja Pietrzyka miejsca w Kętach? Gdyby był sławnym człowiekiem, umieszczono by zapewne tablice pamiątkowe, np. na murach kamienicy w Rynku, gdzie (…) tworzył Dom Handlowy „Sielanka”; w galerii supermarketu „Savia” (…), oczywiście w obiektach sportowych, a zwłaszcza szkolnych salach gimnastycznych, gdzie grał w siatkówkę czy pomagał młodszym w przygotowaniach do drogi sportowej i trenerskiej”. (str. 145)
Przegląd poczynań Towarzystwa Miłośników Kęt w minionym roku zebrała jego przewodnicząca Anna Chowaniak, natomiast Irena Droździk podzieliła się refleksją na temat przydatności rocznika, o którym zdecydowało „wyczucie jego potrzeb i możliwości rozwojowych środowiska, ale przede wszystkim życzliwe nastawienie współtwórców, wydawców i czytelników”. (str. 163)
Wywiad z burmistrzem Gminy Kęty, przeprowadzony przez Karinę Zoń oraz Kronika „Almanachu Kęckiego”, opracowana przez Barbarę Brzuskę, zamykają ten numer.
Na pewno warto znaleźć miejsce w domowej biblioteczce dla nowego XV „Almanachu Kęckiego”.


Zobacz zdjęcia

bb